niedziela, 22 października 2017

Hafciarska lista zyczen Zimnej 2016/2017

Właśnie się załamałam... Parę dni temu przypomniałam sobie, że gdzieś w październiku powinien pojawić się post z podsumowaniem Hafciarskiej Listy Życzeń 2016/201, i okazuję się, że to dzisiaj mija rok. Przeglądnęłam na prędzika posty i złapałam się za głowę. Nawet teraz, zastanawiam się dlaczego w ogóle piszę... 

Od trzech lat bawię się "spełnianie krzyżykowych życzeń". Ten rok był chyba najsłabszy. Z ponad 10 projektów zaplanowanych (link dla przypomnienia) udało mi się zrealizować tylko JEDEN! Tak tylko jeden... ale za to jaki piękny... 




Zabawę w Hafciarską listę życzeń nadal będę kontynuować. Myślę jednak nad małymi modyfikacjami. Część projektów zapewne zostanie, część zniknie, a na ich miejsce pojawi się coś nowego. Zobaczę jeszcze... 


Dziękuję za Wasze wizyty i genialne komentarze. Cieszę się, że ktoś tu jeszcze jest :D

Widzimy się za kilka dni! Zabiorę Was na drugą edycje Targów Rękodzieła. Buziole! :)

niedziela, 15 października 2017

Zombie?

Nie wiem od czego zacząć... Może od powitania ? Może od przeprosin? Może od wyjaśnień?

Hej wszystkim... Jest mi bardzo przykro, zniknęłam z dnia na dzień, bez słowa... Nie było mnie... hmm... kilka miesięcy? Nawet nie chcę zaglądać na datę ostatniego posta. 

Będę z Wami szczera, TEN post miał pojawić się w sierpniu - nie wyszło. 1 września - nie wyszło. W pierwszą niedzielę września - nie wyszło. W jakikolwiek inny dzień wolny - nie wyszło. 1 października - też nie wyszło... Nie umiałam się zabrać za pisanie... Bo było mi głupio. I niestety zaczęłam też trochę powątpiewać w istnienie tego miejsca - przez ten cały czas nieobecności tylko dwie osoby do mnie napisały, czy wszystko u mnie w porządku... Czyli chyba nikt nawet nie zauważył, że przepadłam - no nie wiem...

A dlaczego tak wyszło? Dobre pytanie. Chyba dlatego, że nie lubię i nie idzie mi, ani haftowanie ani pisanie  latem, dosłownie nie chcę mi się... Tak już chyba mam... Z książkami też tak mam... Przez kilka miesięcy potrafię czytać jak szalona, a potem przez długi czas mam dosłownie wstręt do liter :D 
Oprócz letniej niemocy, przez 3 miesiące była u mnie siostra, w lipcu wakacje na Lazurowym Wybrzeżu, sierpień w hotelu były istnym koszmarem, zmieniliśmy adres, wiec bałagan z przeprowadzką, a końcem sierpnia byliśmy na weselu u mojej super kumpeli z liceum... To tak w skrócie - wrzucam Wam zdjęcia, żebyście mieli więcej szczegółów...  

Fajnie było mieć Edka u siebie przez te wakacje! Starałyśmy się korzystać z dni wolnych - najczęściej plażowałyśmy, wcinałyśmy super żarełko, degustowałyśmy przeróżne drinki i troszkę zwiedzałyśmy- LOL! Zrobiłyśmy sobie nawet tatuaż!! Edek jest psiarą, ja kociarą... 

Będąc w Polsce Edek zaraziła mnie pomocą bezdomnym zwierzakom... Obeszłyśmy wszystkie sklepy zoologiczne w naszej okolicy, żeby kupić zabawki i żarełko dla kotełków i piesełków... :D
Schronisko  dla zwierząt "Kundelek"  w Rzeszowie prowadzi genialną akcję "Godzina z bezdomnym psem" - zwykły spacer z psiakiem, który daje masę szczęścia. 

Miłego oglądania! :)  































Mam tylko nadzieję, że ktoś tu jeszcze zaglądnie, żeby dodać mi sił do dalszego prowadzenia bloga.... Do następnego! 

środa, 10 maja 2017

SAL z Papuzkami ~7~

Hejo! Ja tak na baaardzo krótko...  Właśnie przed chwilą do mnie doszło, że dzisiaj środa... :D Nie mogę uwierzyć, że to już siedem tygodni minęło... Et voilà ostatni ptaszor: 




Post na podsumowanie zabawy za tydzień :D

Dziękuję za wizyty i super komentarze!

niedziela, 7 maja 2017

Niedziela z Zimna ~Zaramkowana~

Witajcie moi kochani! Dawno nie było tu naszych wspólnych niedzielnych spotkań... Wspominałam już, że maj niestety był dla mnie troszeczkę męczący - za dużo upierdliwych klientów w hotelu było :D Z nową energią, motywacją i masą  pomysłów do Was powracam! Zapraszam Was więc na niedzielny wieczór z Zimną. Herbatka obowiązkowa - dużo zdjęć i gadania. 


Zapewne zauważyliście, że rzadko pokazuję "wykorzystanie" moich większych haftów... Po skończeniu haftowania, wypraniu, wyprasowaniu, sesji zdjęciowej i publikacji na blogu słuch o nich zanikał - zawsze pokazywałam Wam tylko kanwę... Zanim zadacie pytanie, prędko Wam odpowiem: Nie, nie trafiają do szuflady! no może na chwilkę :D Cierpliwie czekają na wycieczkę do Polski i profesjonalną oprawę, a następnie albo przylatują w paczce, albo Mamcia je przywozi, albo sama na następny rok je odbieram. Uzbierało się ich troszkę, wszystko wisi pięknie na ścianach i cieszy oko! 

Wyobraźcie sobie, że chyba setki razy chciałam Wam pokazać moje hafty po oprawie... Niestety jakoś lenia zawsze miałam. Na szczęście coś mnie tknęło i dzisiaj zobaczycie całą kolekcję ram! :D 


Po ukończeniu mojego Łapacza Snów nie mogłam czekać, chciałam, żeby zawisł nad łóżkiem. Ciężko mi było z myślą, że kurczaczki, do Polski jeszcze daleko, sto lat na niego nie będę czekać! Dodatkowo chciałam, żeby obraz był wyjątkowy, a u szklarza czasami ciężko z idealną ramką. Myślałam dniami i nocami, aż w końcu wpadłam na GENIALNY pomysł - sama byłam zdziwiona moim kreatywnym geniuszem. Poleciałam do do Cultury i do sklepu z tkaninami, kupiłam kawałek jeansu, złotą farbę i zabrałam się do pracy. W domu miałam jakiś stary obraz z tragicznym kolorem ramki, ale rozmiar pod Lwa był idealny... 

 
Zapraszam do oglądania! 





Pierwszy raz sama "oprawiałam" tak duży haft... Nie było łatwo, niestety troszkę uciekł mi materiał... Efekt mnie się tam mega podoba :D Cała reszta była oprawiona u tego samego szklarza w Leżajsku. Ile ja tam czasu spędziłam na wyborze ramy i passe-partout... Mam nadzieję, że obrazki przypadną Wam do gustu. 












Ważkę dałam do oprawy rok temu, niestety nie sprawdziłam rozmiarów Biedronki... Powiedziałam szklarzowi, żeby zostawił troszkę miejsca - w rezultacie Ważka jest ciut większa od Biedronki. Katastrofy nie ma, bo w planie mam jeszcze Motylkową wróżkę - oprawię ją tak jak Biedronkę i w komplecie będzie super :D 



Hmmm...Te obrazki nie powinny być w ogóle w moim posiadaniu... To był prezent na Dzień Mamy - Mamcia sama sobie dobrała ramkę. Teoretycznie powinny wisieć w salonie w Polsce... Niestety zaszło małe nieporozumienie :D Podczas Świąt u Mamci, przy choince wisiały moje Bałwanki. Dimki zostały schowane razem z innymi moimi obrazami, które miałam zabrać ze sobą do Bordo. Podczas pakowania walizek, misja zawijania w bąbelki obrazków przypadła Benjiemu... Nawet nie wiecie jak bardzo byłam zdziwiona widząc właśnie TE obrazki zamiast Pana i Pani Frosty.. :D 

Buziaki! :) 
 

środa, 3 maja 2017

SAL z Papuzkami ~6~

Hejo jak Wam Majówka mija? :) Ja dzisiaj miałam jeden dzionek wolnego - spędziłam go na malowaniu pokoju :D dlatego jestem tak późno...



Prawie koniec... A mi po głowie już chodzi kolejna zabawa :D

Dziękuję za Wasze miłe słowa... W tym miesiącu powinno być już lepiej. Obiecuję Wam, że będę częściej pisać na blogasie i zaglądać Was... Buziaki !