poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Mam dziada!

No wreszcie doczekałam się ostatniego ogniwa mojej wróżki! :) Wróciłam do siebie po wakacjach wiosennych i w skrzynce znalazłam mojego zagubionego Kreinika. Czyli, krótka wiadomość z frontu biedronkowego - mogę krzyżykować!

niedziela, 28 kwietnia 2013

Ladybird Fairy by Joan Elliott ~5~

Mam nadzieję, że nie zapomniałyście o mojej przyjaciółce Biedronce. Dzisiaj pokażę Wam przedostatnią odsłonę haftu. Pomimo, że jeszcze nie zakończyłam haftowania Biedronkowa Dama powala na kolana! 


W poprzedniej odsłonie moja wróżka była trochę niewyraźna, backstitche dodały jej uroku. Wygląda jak żywa! Widać każdy szczegół, cień... A i biedronki nabrały kształtów.      




Żeby Was nie zabić ogromną ilością zdjęć musiałam zrobić z nich kolaż. Mam tylko nadzieję, że wszystko widać wyraźnie. 


Po ciemnych konturach nadszedł czas na błyskotki. Przyjemnie mi się haftowało Kreinikiem. Chyba muszę zaprzyjaźnić się również z innymi kolorkami. 




Jak już wcześniej marudziłam, nie mam ostatniego motka nici Kreinik. Wracam do La Rochelle i pierwsze co muszę zrobić to zaglądnąć do skrzynki! Brakuje kilku krzyżyków, łodygi kwiatków... Nie mogę doczekać się przyszywania koralików. To będzie wisienka, wtedy moja wróżka odżyje i odleci ze słodkimi robaczkami! :)  
Buziaki za komentarze! :) 

Edytko, rzuciłam kostkami i Twoja wróżba to: czeka Cię miła podróż z Potworami! :) ( kula ziemska, zielony stworek i motylek )

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Komu przepowiednię?

Micha nie przestaje mi się cieszyć, co zaczyna być trochę niepokojące. Głowa pęka mi od pomysłów.  Myślę, że to przez słoneczko, tak ładnie świeci dodając energii i natchnienia! :D 
Do rzeczy, znowu coś wymodziłam. Trochę będzie oglądania, ponieważ nie mogłam się zdecydować, które ze zdjęć powinnam usunąć! 

Niefortunnie (czy aby na pewno?) w ręce wpadł mi któryś z numerów Cross Stitchera i zakochałam się w mini hafcikach. Od razu wiedziałam na gdzie chcę je mieć.



A jak powstały te maleństwa? Chyba każdy wie!





Bez backstitchy nie mogłabym przeżyć!
 




Każdy motyw trafił pod ostrze nożyczek. I zaczęłam zabawę w zszywanie...






  


Tadam! Moje kosteczki.  Z takimi kostkami mogę zagrać w przepowiadanie przyszłości! Każdy z motywów ma ukryte znaczenie! :) 
Mamcia wpadła też na super motyw kolejnych kostek! Muszę tylko narysować sobie wzór. 

Dziękuję za wszystkie miłe komentarze odnośnie bransoletki! :D Buziaki dla Was!  

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Zabutelkowana

Zacznę z trochę innej beczki! Znalazłam idealnego kandydata, a raczej kandydatkę dla sowiego śliniaczka! Poupinette :)


Do pyszczka jej z Mondralą!

A teraz do zabutelkowanej części posta. 
Dziewczyny trafiłam do raju, prawdziwego raju koralikowego. Takiego sklepu jeszcze nigdy nie widziałam. Miliony koralików w słojach, wszystkie potrzebne materiały i narzędzia dla biżumaniaczek! Coś niesamowitego. Z B. spędziliśmy chyba godzinę na samym obejściu sklepu! Same cuda! I jak pewnie wiecie nie wróciłam bez pamiątek z tej sklepowej wycieczki. 
Zakochałam się w bransoletce. Oj aż oczy mi się zaświeciły... Pytanie jakie usłyszałam brzmiało: chcesz taką sobie zrobić? Opierając się, zaczęłam kręcić się szukając potrzebnych materiałów! Ostatecznie zgodziłam się, a do koszyczka trafiły takie maleństwa:
  

Medalion. Z myślą o krzyżykach. Mam już nawet mały pomysł jaki motyw chciałabym zamieścić. 


Nie mogłam przejść oczywiście obojętnie koło maleńkiej wieżyczki. 



Łańcuszek i zamknięcie. 



Koraliki Swarovskiego. 


 Mini buteleczki.
  
Pewnie każdy się domyśla co mogło powstać z takiego połączenia. Do buteleczek wrzuciłam po 6 koralików. 


Pech spłatał mi figla! Na oryginalnej bransoletce było dziewięć buteleczek. Tak też zrobiłam, po ogromnym trudzie wybierania maleństw z ogromnego słoja i dopasowywania korków, przy kasie musiał jeden koreczek upaść na ziemię....Zorientowałam się dopiero w domu że moja bransoletka będzie się składać z ośmiu zawieszek. 
Dziewięć butelek, to i dziewięć różnych kolorów. Powiem szczerze, że niełatwo na palcach policzyć do dziewięciu jak ma się milion kolorów do wyboru. A więc pomyliłam się i w torebeczce znalazło się dziesięć kolorów. Oto moje niefortunne zdarzenie! :)  


Po sesji fotograficznej przydasi od razu zabrałam się za wykonanie bransoletki!Skakałam z radości :)



Chyba jeszcze wrócę do tego sklepu... 

Bransoletkę wrzucam do Twórczego Weekendu  nr 78. 
Pozdrawiam słonecznie z Bordeaux! 

piątek, 12 kwietnia 2013

Mondrala

Jestem wniebowzięta! Baaaardzo dziękuję Wam za tak miłe komentarze. Nie spodziewałam się takiego odzewu :) Ogromny buziak do Was leci :* Potraficie dodać skrzydeł :) 

Stwierdziłam ostatnio, że potrzebuję więcej hafcików do których micha będzie mi się cieszyć na okrągło. Wróżka do której się ciągle uśmiecham, rozmawiam z nią jest prawie na wykonczeniu. Kieszonkę na motki przytulam przed snem jak misiaka pluszowego! A dzisiaj chcę pokazać Wam mojego nowego przyjaciela, z którym mogę porozmawiać o istnieniu świata, czyli na poważne tematy. Oto on, mądry Mondrala: 



Jeszcze nieopierzony kurczak! Zawsze zastanawiała mnie magia backstitchy. Bez nich obrazek czasami jest bezpłciowy, brakuje tego czegoś. A kiedy ciemne kreski się pojawiają to oczy ogromne, szczęka na ziemi a banan od ucha do ucha! :) Mam nadzieję, że mnie rozumiecie... 



Wyszyłam Sówkę na śliniaku dla pluszaka, teraz muszę odnaleźć odpowiednią przytulankę dla Mondrali. Kiedy już taka znajdę dodam może imienny napis lub mini słowko.

P.S. Mam do Was pytanko! Czy napotkałyście kiedykolwiek z tym wzorkiem?:  Chętnie bym się do niego uśmiechnęła... 


Serdecznie pozdrawiam wszystkich zaglądaczy! :) Buziaki :*

niedziela, 7 kwietnia 2013

Kieszonka na motki.

Żeby temat biedronkowy się Wam nie znudził, wyskoczę z czymś całkowicie innym. Jestem przeszczęśliwa z cudeńka, które udało mi się dzisiaj wykończyć. No, nie będę już trzymać w niecierpliwości, a i dużo pisać też nie mogę, bo chcę żebyście jak najszybciej do mnie zaglądnęły!  Oto "Pochette à échevettes", czyli kieszonka na motki! :D 


Nie obędzie się bez relacji zdjęciowej. To maleństwo wymagało sporo etapów! Gotowi? 
Zaczęłam od haftowanej strony mojej kieszonki - krzyżyki i backstitche. Cięzkim orzechem do zgryzienia był wzór - trochę niewyraźny, nieczytelny i niełatwy do zrozumienia jak dla blondynki! Trudno też ogarnąć co ten haft przedstawia...  
Wykorzystałam do tego granatowy len i nici Kreinika, te od wróżki! 





Drugą częścią były koraliki. Wraz z haftem utworzyły zdanie: "Marions les couleurs. C'est la fête du fil" 




Po koralikach przyszedł czas na najtrudniejszą część. Mini motki! To dopiero była zabawa. Jak dla mnie książki fancuskie są  napisane językiem nie do ogarnięcia. Nie zrozumiałam jak należy je wykonać. Z tego wszystkiego wolałam sama wykombinować sposób na te nitki!  I chyba się udało! 








Całość gotowa, więc trzeba było się zabrać za szycie. Nie miałam maszyny do dyspozycji więc igła i nitka 
trafiły w moje łapki. Zrobiłam też przegródki, przy pomocy szpilek, coby nitki mi nie latały za bardzo.





Moje ulubione zdjęcie! 



Na zakończenie, zamknięta księga nitek! :) 



Mam nadzieję, że wytrwaliście do końca pokazu! Pozdrawiam :)