piątek, 4 stycznia 2013

O szyciu

Znowu nazbierało mi się materiału do publikacji! Od czego by tu...... Jesteście gotowe?

Zacznę od przydasiowych zakupów. Zrobiłam je jeszcze przed świętami, tak, żebym miała co robić podczas mojego całego pobytu w Polsce.

Z pierwszej wizyty w pasmanterii przywlokłam len, beżową kanwę i mulinki. 

Będąc w domu chciałam skorzystać z możliwości szycia na maszynie. Musiałam tylko znaleźć odpowiedni materiał na torebkę, którą dobrze znacie. Za drugim podejściem kupiłam kraciasty kawałek tkaniny, brakujące mulinki do Pawi, wstążeczkę, guzik i lamówki ( na sekretny projekt). 

Oprócz moich maleńkich zakupów, ciocia-krawcowa oddała w moje ręce dosyć spory kawałek tkaniny, taśmy i pas z cekinami! Miałam co robić. 


Żeby rozgrzać maszynę i przyzwyczaić się do niej, u Ani, znalazłam kurs na rewelacyjną torbę i od razu wzięłam się za robotę. Co powstało?    





Jak ocenicie moje zdolności krawieckie? :D 


Serdecznie pozdrawiam! Mam nadzieję, że u Was świeci słoneczko, u mnie ponuro i brzydko... :(

9 komentarzy:

  1. ło matko, ale wielka!!!! I jest zajefajna, oj chyba się skuszę i sobie też uszyję wielgachną torbę, przy trójce dzieci mała nie wchodzi w rachubę..... Fajne kolorki i praktycznie torba będzie pasować do wszystkiego....

    OdpowiedzUsuń
  2. ale z ciebie zdolniacha :-)
    uwielbiam takie wielkie torby

    OdpowiedzUsuń
  3. Same wspaniałe zakupy, a torba rewelacyjna

    OdpowiedzUsuń
  4. no torba cud- miód i zakupki fajne

    OdpowiedzUsuń
  5. Torba rewelacja. Zdolna krawcowa:)

    OdpowiedzUsuń