poniedziałek, 16 stycznia 2012

Wątpliwości

Jakby to nazwać...? Mam chwilowy brak wiary w istnienie tego bloga... Nie wiem czy chce mi się pisać, pokazywać to co "tworzę" itp., ponieważ nie mam mobilizacji. Mobilizacji, którą dają niewątpliwie wizyty, komentarze, obserwacje, ślad u innych na blogu... Nie potrafię się wbić w krąg ludzi, z którymi chciałabym dzielić swoje zainteresowania... Nie rozumiem, dlaczego tak się dzieje? Są osoby które po pierwszym poście mają kilka, czasami kilkanaście komentarzy. A po kilku miesiącach są na każdym innym blogu w 'ulubionych'. Ja już w internetowych pamiętnikach jestem 2 lata. I co? No właśnie nic... Dostanę jeden komentarz na miesiąc i skaczę ze szczęścia jak szalona... Ale jak wiadomo, jeden kwiatek wiosny nie czyni... Nie chcę się użalać nad swoim istnieniem :) Po prostu troszkę mi smutno. Nie wiem, co z tym fantem zrobię... Kocham wyszywać, kocham jak inni wyszywają, kocham oglądać ich pracę. Bo haft to coś niezwykłego, niepowtarzalnego :) 
Napewno się nie poddam, będę do skutku zaśmiecać internet swoimi wypocinami. Ale mam też mały apel, do tych którzy przypadkiem wpadną na tego bloga: napiszcie choć jedno słowo :) będę szczęśliwa i zmotywowana. A tym, którzy już wpadli, najcieplej z całego serca dziękuję :* 
   
Z poniedziałkowej relacji SAL Before Christmas, muszę powiedzieć, że nic nie przybyło - nie mam mulinek, więc nic kompletnie nie ruszyło dalej... 
To by było na tyle. Miłego wieczoru. 

10 komentarzy:

  1. Kochana, nie poddawaj się zimowemu marazmowi! Ja tu zaglądam co najmniej raz w tygodniu! Niestety nie jestem dobra w pisaniu komentarzy, więc nadrobię hurtem dzisiaj :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, hej!!! Uszy do góry!!! Będzie lepiej :) do mnie też po 2 latach zaczęli zaglądać, jak małe candy zorganizowałam i jak zapisałam się na sal kawowy u Tami... na spokojnie... Pomalutku :) i do przodu, co z tego że pod górkę? Nic. Bo najważniejsze że do przodu. I to chyba najważniejsze - rób to dla siebie nie dla innych!!! Ja pisałam żeby upamiętniać swoje poczynania, bo tak to bym nie miała mobilizacji żeby fotki strzelać.
    Więc... od czasu aktualizacji swojego bloga - załączeniu blogów biorących udział w kawowym salu, zaglądam jak pojawia się jakiś nowy post... także do dzieła :)
    I CZAS NA KAWĘ!!! Czekam na postępy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że będzie lepiej ;) nie miałam się komu wyżalić! A w sieci najłatwiej ;) Co do kaw to muszę chwilkę poczekać! Za dużo mam pozaczynanych obrazków, żadnego zakończonego! Ale wzór już mam wydrukowany, cierpliwie czeka na swoja kolej! Jako pierwsze skończę drzewko :) Dziękuję za wsparcie :*

      Usuń
  3. Nie poddawaj się , u mnie się ruszyło jak zaproponowałam SAL kawowy ( może to jest pomysł ) a wiele osób odwiedza, ale nie zostawia śladu i niestety tego nie zmienisz. Walcz dalej :) ja postaram się poprawić Ci humor :)
    Buziaki ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, oj! A mnie sie wydaje, ze Ciebie nie widac! Zajrzalam do Ciebie dopiero jak zostawilas u mnie komentarz. I tak to wlasnie dziala, napiszesz cos u kogos, to z ciekawosci do Ciebie zajrzy i moze zostanie:) Samo sie nie zrobi:P Jak zakladalam mojego bloga to tez zareklamowalam sie na forum gazetowym, a ile razy zostawie tam jakis komentarz to jest w nim link do pieguchowa:)
    Woele dziewczyn ostatnio probuje podbijac statystyki rozdawajkami, zabawami, etc. Mnie to nie bawi, bo co z tego, ze nagle tlumy wejda, zeby tylko cos wygrac. A kicham ich! Dlaczego mam cos dawac przypadkowej osobie, co sobie raz weszla do mnie? Mnie zalezy, zeby inni do mnie zagladali, bo lubia co widza:) Raz zrobilam strajk, bo mnie wkurzylo, ze u innych po 30-40 komentarzy, a wpisy raz na jakis czas, a u mnie czesto wpisy codziennie i po 5 komentarzy:P Troche podzialalo, ale nikogo do nieczego nie przymusisz:( Taka jest prawda i trudno. Ja pisze glownie dla mamy i wiem, ze ona codziennie rano zaglada, wiec motywacje mam ogromna. A inni maja po prostu bonus:P
    No, to glowa do gory i jak sobie od czasu do czasu zastajkujesz, to z wieksza radoscia wrocisz do pisania:)
    Pozdrawiam
    Anka

    OdpowiedzUsuń
  5. Aaaaa! Weryfikacje obrazkowe, ktore Ty masz wlaczone, tez nie zachecaja do zostawiania komentarzy:( Za duzo czasu, a czasem i nerwow zabieraja:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, witaj. Trafiłam przypadkowo, ale zaraz przejrzę całego Twojego bloga ;) Choć ja swojego mam od niedawna to widzę, że jest tak jak mówi Piegucha - trzeba dużo chodzić po blogach, wtedy inni też do Ciebie trafią, bo inaczej to jak? Tak przypadkowo to mało kto. Ale ja akurat wolę zaglądać do innych niż do siebie, bo zawsze mi się wydaje że inni są zdolniejsi i robią ładniej :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej :) Jak klikniesz w mój profil to po lewej stronie powinno wyskoczyć "wyślij wiadomość" i automatycznie mail. Na wszelki wypadek podaję: blue-anna@gazeta.pl Dziękuję;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mogę sobie wyobrazić jak Ci przykro bo każdej blogowiczce zależy aby ktoś czytał to co piszemy ,każda z nas chce podzielić się swoją pasją .. ale czasem tak bywa . Zastanawiałam się czy nie jest to wina wyglądu bloga, obserwowałam inne blogi i trochę się na nich uczę .Może zrób tło jaśniejsze bardziej przejżyste , bo twoje prace są warte oglądania! Jesteśmy wszystkie jedną rodziną z pod znaku krzyżyków i musimy trzymać się razem. Głowa do góry! Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja trafiłam dziś do Ciebie całkiem przypadkiem. Chyba byłaś u kogoś podlinkowana. A widzę, że masz mój blog w odwiedzanych.
    Nie wiem jak było wcześniej, ale mnie dość ciężko czyta się tą czcionkę. W ogolę tło dość mocno przebija, przez co ja dostaję oczopląsu. Jest kilka takich blogów, których z tego powodu nie odwiedzam. Nigdy tego nie krytykowałam, bo wychodziłam z założenia, że skoro właścicielka bloga takiego sobie stworzyła to taki jej się widocznie podoba a ja jestem tylko gościem.

    OdpowiedzUsuń