poniedziałek, 25 lutego 2013

Ladybird Fairy by Joan Elliott

Czy każdy przepada za biedronkami tak jak ja? Uwielbiam te małe czerwone stworki w czarne kropeczki. Wywołują uśmiech na twarzy. Dzisiejszy post będzie jak biedronka - czerwony w czarne kropki. :) 

Pamiętacie mulinki, które zamówiłam sobie za nagrodę konkursową? Problemu z wybraniem kolorów nie było, ponieważ od początku wiedziałam, co chcę z nich wyszyć. Paczuszka 36 kolorowych nitek DMC została dobrana do dwóch wiekszych projektów Joan Elliott. Dzisiaj prezentuję Wam Biedronkową Wróżkę: 


Zaczęłam miesiąc temu, codziennie stawiam kilka (-naście, -set ) krzyżyków i coś powoli przybywa. Oto ona...  

Co mnie zaskoczyło, wzór nie wymaga wielu kolorów.  Oto cała paleta. 










Przeokrutnie pracochłonny wzór. Krzyżyki, półkrzyżyki i ćwierćkrzyżyki, backstitche, do tego koraliki i nici Kreinik. To wszystko, czego wymaga moja własna Biedronkowa Wróżka. Ale oczywiście, to cały styl projektantki Joan Elliott. Póki co, zajmuję się samymi krzyżykami. Efekt piorunujący, bez backstitchy każdy najmniejszy cień jest widoczny, jestem zakochana po uszy!  

Biedronkowego wieczoru Wam życzę, a sama wracam do wróżki :) 

czwartek, 7 lutego 2013

Bez weny.

Coś długo mnie tu nie było... Sama nie wiem czemu, bo materiału do pisania znowu mi się nazbierało. Zanim przejdę do głównego tematu, chciałabym bardzo podziękować za wszystkie miłe komentarze i odwiedziny. Ze swojej strony przepraszam za braki w komentowaniu. Mój internet wyprowadza mnie z równowagi, najzwyklejszą stronę muszę otwierać kilkukrotnie zanim w całości się wczyta. Niestety blogi mają w sobie za dużo zdjęć i moja cierpliwość szybko się wyczerpuje. Wczytanie jednego bloga przez 10 minut potrafi dać w kość :D 
Wiem, że robicie piękne rzeczy i naprawdę chciałabym podziwiać je tak jak dawniej!

A teraz do rzeczy. Zacznę od misia-łobuza :) Kolorki dobrałam sama, hafcik zajął mi chyba tydzień krzyżykowania. Nawet źle nie wyszło, jestem zadowolona z efektu końcowego. Szkoda, że nie zrobiłam fotek z bliska! Misio trafił na antyramę jako ozdoba zdjęcia i został wręczony z okazji urodzin B.




Pewnie intrygują Was nożyczki! To moja miłość. Nie mogłam sie oprzeć i musiałam je sobie zamówić. Są prześliczne i wcale nie takie małe jak się spodziewałam! I o dziwo i tak mi ciągle znikają. 


I na koniec coś z przydasiów. We Francji właśnie skończył się miesiąc wyprzedaży. Dwa razy do roku można upolować coś ciekawego za niewielkie grosze :)     




 Krótko, zwięźle i na temat! Jakoś ostatnio nie mam weny na pisanie :( Natomiast krzyżykowanie idzie u mnie pełną parą. O tym to już następym razem.
Przesyłam jeszcze zimowe buziaki z La Rochelle!