środa, 16 stycznia 2013

Dla pluszowych brudasków.

Pewnie każda z Was spotkała się z przeróżnym zastosowaniem haftów. W pasmanteriach i sklepach z akcesoriami krawieckimi znajdziemy różności wszelkiego rodzaju, gdzie można coś wyhafcić. Ręczniki, kosmetyczki, obrusy, śliniaczki i ubranka dla bobasów oraz wiele innych... Przed wyjazdem do Polski w jednym z takich sklepów znalazłam rewelacyjną inspirację: pomysł na prezent! ale jaki? Przepadacie za pluszakami? 
Na wieszaczkach wisiały kolorowe pluszaki ze śliniakami pod haft. Od razu wiedziałam, że chcę takiego misia, ale 16 euro nie bardzo mi było dać za niego. Za to będąc w Leżajsku zakupiłam się w kanwę, lamówki oraz wstążki. Po raz kolejny skorzystałam z maszyny do szycia i voila! Zrobiłam sześć śliniaczków dla pluszowych brudasków.   
Teraz zostaje mi wyhaftować coś na nich - to już zależy od okazji. A misia zawsze przyjemnie jest dostać! :)


 







 





 Co o tym myślicie?

wtorek, 15 stycznia 2013

Miłość od pierwszego wejrzenia

Dziewczyny, zakochałam się!

Wszystkim wiadomo, że przepadam za czytaniem. Obecnie, nie mam (tfu. nie miałam ) jak zagłębiać się w książki. Tak wygląda życie na walizce, papier przecież za ciężki! 
W domu od początku marudziłam, że "coś bym poczytała". Mama dała mi grubaśną książkę - niesamowite uczucie znowu czytać.... Nie pamiętam kiedy ostatni raz miałam coś w ręku! Pochłaniałam literki w mgnieniu oka! Zaraz po skończeniu jednej zachciało mi się kolejnej książki. Nie chciałam wyjeżdżać, bo jak będę mogła kontynuować czytanie? Po francusku się jeszcze boję... I jeszcze... do czegoś Wam się przyznam... Zaczynałam mieć problemy z ortografią! Było źle, w wyszukiwarkę wpisywałam "Chiszpania" - aż razi po oczach!   

Z tego wszystkiego mamusia sprawiła mi prezent moich marzeń. Moja miłość od pierwszego wejrzenia! Czytnik książek elektronicznych. Nike rozstaję się z nim na krok, każdego dnia kilkanaście stron musi zostać przeczytanych! Oto on: 





No i wiadomo, od razu mojemu Skarbowi musiałam sprawić pokrowiec, tak co by się nie porysował i nie zmarzł! Szycie od linijki to może nie jest, ale efekt moich zdolności krawieckich jest jednak dla mnie zadowalający! Zastanawia mnie jedno, dlaczego doszyłam guziczki różowe, jak tego koloru nie znoszę! :D 

piątek, 4 stycznia 2013

O szyciu

Znowu nazbierało mi się materiału do publikacji! Od czego by tu...... Jesteście gotowe?

Zacznę od przydasiowych zakupów. Zrobiłam je jeszcze przed świętami, tak, żebym miała co robić podczas mojego całego pobytu w Polsce.

Z pierwszej wizyty w pasmanterii przywlokłam len, beżową kanwę i mulinki. 

Będąc w domu chciałam skorzystać z możliwości szycia na maszynie. Musiałam tylko znaleźć odpowiedni materiał na torebkę, którą dobrze znacie. Za drugim podejściem kupiłam kraciasty kawałek tkaniny, brakujące mulinki do Pawi, wstążeczkę, guzik i lamówki ( na sekretny projekt). 

Oprócz moich maleńkich zakupów, ciocia-krawcowa oddała w moje ręce dosyć spory kawałek tkaniny, taśmy i pas z cekinami! Miałam co robić. 


Żeby rozgrzać maszynę i przyzwyczaić się do niej, u Ani, znalazłam kurs na rewelacyjną torbę i od razu wzięłam się za robotę. Co powstało?    





Jak ocenicie moje zdolności krawieckie? :D 


Serdecznie pozdrawiam! Mam nadzieję, że u Was świeci słoneczko, u mnie ponuro i brzydko... :(