wtorek, 23 października 2012

Pokusa

Dziewczyny, pomocy! Nie wiem czy też tak macie, ale jak zobaczycie nowy wzór, to po nocach Wam się śni, nie możecie spać, jeść, logicznie myśleć.... Ja tak mam!!!! (chyba trochę przesadziłam)
No ale. Oglądacie schemat, szukacie pomysłów na jego wykorzystanie, nawet powoli sprawdzacie czy czy macie wszystkie potrzebne kolory do jego wyszycia i je przygotowujecie... I nagle poddajecie się urokowi wzorku i rzucacie zaczętą robótkę.
Mam kilka takich wzorów które spokoju mi nie dają, ale przez jeden Taki obrazek nie mogę kontynuować pawi, nie siedzę przy kalendarzu Lizzie Kate! Najnormalniej w świecie poddałam się kiedy go zobaczyłam, bez namysłu pozbierałam kolorki i wzięłam się za pierwsze krzyżyki. Na szczęście nie jest olbrzymem, szybko idzie...

Z takimi kolorami teraz przesiaduję dużo czasu. 

A tyle miałam po jednym wieczorze wyszywania. Czy wiecie co to za hafcik? Widziałam go w jednej z francuskich gazet, ale do kupienia... Zakochałam się od pierwszego wejrzenia, nie myślałam, że możliwe jest go znalezienie... ale dziewczyny są jak Sherlocki, w sieci znajdą wszystko. Bardzo Wam dziękuję i zarazem nie lubię Was za ten wzorek! (żartuję oczywiście)
Postaram się utrzymać ten 'tajemniczy projekt' do końca z prezentacją. Jestem już za połową, a zaczęłam jakiś tydzień temu. Nie mogę się oderwać... 

Aha i pytanie do Was, czy macie, podobnie do mnie, skłonność do zakochania się od pierwszego wejrzenia we wzorku i rzucenia całej reszty dla niego? Czy kontrolujecie się, żeby nie nazbierało Wam się za dużo UFOków... Tak mało czasu a tyle pięknych projektów, co robić?!


środa, 17 października 2012

Lizzie Kate ~6~

Dziewczyny, chciałabym Wam bardzo podziękować za bardzo miłe słowa odnośnie mojej pierwszej publikacji! Radość mnie rozpiera widząc, że ktoś się cieszy razem ze mną z mojego szczęścia! :) Dzięki Wam tryskam energią, pomysłami i jestem ciągle zmotywowana do dalszego tworzenia! Wielki Buziak dla Was kochane. 


...Do przodu, byle tylko do przodu. Jestem na półmetku z kalendarzem Lizzie Kate, choć wiem, że powinnam prezentować już październik. Nadrabiam ile mogę, więc dzisiaj mam dla Was Czerwiec: 




niedziela, 14 października 2012

Kostki po raz n-ty!


No i moje kosteczki powoli stają się sławne! 
III nagroda w konkursie Coricamo, to ogromne dla mnie osiągnięcie. Do tej pory nie dowierzam, że przyznano mi takie wyróżnienie! Ale to co spotkało mnie kilka dni temu, równie mocno powaliło mnie z nóg. Do Walii przyszedł list z małym upominkiem od redakcji Cross Stitch Crazy, a za co! No właśnie za moje małe kostki! Oto ich krótka historia, od początku: 


Na pomysł wpadłam przy organizacji konkursu, o którym mowa była TU. Zanim wyniki konkursu zostały jednak rozstrzygnięte przygotowałam 'naście' hafcików z motywem podróżniczym i czekałam na literki - projekt miał zawierać inicjały zwyciężczyń. TU po raz pierwszy zaprezentowałam gotowe już kostki, które prędko po konkursie poleciały z resztą nagród do Ani i Dagmary. Zostały mi tylko zdjęcia! :) Końcem czerwca Coricamo na facebook'u zorganizował wakacyjny konkurs, więc zdjęcie moich kostek powędrowało wraz ze zgłoszeniem na konkursik. O dalszym przebiegu konkursu odsyłam TU. Na początku sierpnia, u kogoś na blogu zobaczyłam opublikowaną pracę w brytyjskim magazynie, chyba  pozazdrościłam... I sama spontanicznie napisałam list do Cross Stitch Crazy załączając zdjęcie... kostek! Czas leciał tak szybko, że szczerze powiedziawszy kompletnie zapomniałam o tym, że cokolwiek do nich pisałam... Do momentu wiadomości od K., kiedy przyszedł do mnie upominek od Cross Stitch Crazy! Nie mogłam się pozbierać przez cały dzień. Jednym słowem, nie dowierzałam! Przeszukałam całą sieć, żeby tylko znaleźć najnowszy numer, chciałam już nawet zamówić z oficjalnej strony - jednak było to niemożliwe...! Dzięki uprzejmości koleżanki z facebook'owej grupy hafciarskiej dotarłam do upragnionej strony z listami od czytelników: 

A najlepsza część: 

Mój list, o którym zapomniałam został opublikowany! Mój pierwszy list... Jestem mega szczęśliwa! Chyba niewiele osób może sobie wyobrazić jaką radość sprawił mi los. Takie małe, a cieszy i motywuje do dalszych poczynań. 
A to mój prezencik, jak Wam się podoba?  



Kostki! Jesteście sławne :D 

czwartek, 11 października 2012

SAL 2012 Minihafciki ~4~

Z bólem serca przyznaję się, że zaniedbałam SAL. Przepraszam organizatorkę i współuczestniczki! Nie poddałam się, tylko trochę rozleniwiłam... Zabawa jednak trwa i zamierzam do niej powrócić. Więc wracam z nową energią na minihafciki i prezentuję wrześniowy wzorek w moim ulubionym temacie: Kawa!


Ja to już bez kawy chyba nie potrafię funkcjonować! Uwielbiam poranki przy krzyżykach z moim ogromnym kubkiem kawy... Ah wracając do haftu. Kolory sama dobierałam, nawet źle nie wyszło. Oczywiste jest, że Misiek bez backstitchy był raczej smutną, pomarańczową plamą. Kilka czarnych nitek i od razu wszystko się zmieniło! 



środa, 10 października 2012

Od ucha do ucha!

Trochę po czasie, więc chyba trzeba się wreszcie czymś pochwalić... 

Dawno, dawno temu na funpage'u Coricamo pojawiła się informacja o konkursie 'dla ludzi z pasją'. 'Wakacyjny konkurs Coricamo' polegał na przesłaniu pracy autorskiej, bądź wykonanej według wzoru. Bez zastanowienia przeszukałam wszystkie foldery ze zdjęciami swoich krzyżyków. Trochę się wahałam nad wyborem pracy...


Mój strzał padł na pracę, z której jestem chyba do tej pory najbardziej zadowolona. Za każdym razem jak przeglądam fotki swoich prac, widząc to zdjęcie to mam uśmiech od ucha do ucha:


Zdjęcie zostało wrzucone do albumu: 'prace według autorskiego projektu'. I od tego momentu zaczęły liczyć się facebook'owe 'Lajki', zaczęły pojawiać się komentarze....  

Po jakimś czasie jednak, konkurs i śledzenie pracy powoli uciekły w zapomnienie. Ach, ileż było pięknych prac, ciężko było zdecydować komu przyznać 'kciuka'. Każda z prac zasługiwała na nagrodę, każda była inna, pomysłowa i starannie wykonana. Oczywiście był też i faworyt, któremu i ja dopingowałam!! :))  

Początkiem września, do mojej skrzynki pocztowej na facebook'u trafiła wiadomość od Ani, że wyniki konkursu zostały ogłoszone. III nagroda trafiła do mnie... Oczy ze zdumienia miałam wielkie jak strusie jajo, a szczękę zbierałam jeszcze długo z podłogi... Wiadomość przeczytałam kilka razy, stronę z wynikami odświeżałam też kilkukrotnie.  Moja radość sięgnęła szczytu, od razu szukałam pomysłu, na co przeznaczę nagrodę. W rzeczywistości długo się nie zastanawiałam... Jeszcze większym zaskoczeniem było, że Ania, która konkurs wygrała ( nie byłam zaskoczona! ) wyznaczyła mnie jako osobę, która poleciła zabawę... Za to również została przydzielona nagroda. Szczęście podwójne! A Ani ogromnie dziękuję. 

Na pulpicie mojego 'złomka', w specjalnym folderze znajdują się dwa projekty o których od jakiegoś czasu marzę... W mgnieniu oka przygotowałam listę numerów mulin do tych właśnie wzorów i wysłałam Mamusi, która złożyła zamówienie. 

Dwa dni temu, Edek zaczęła bombardować mnie zdjęciami. Kiedy pierwsza tajemnicza fotka została przesłana o mało nie zleciałam z krzesła! Moje mulinki trafiły do domu w ekspresowym tempie! 38 nowych nitek DMC:    





Uśmiech nie schodzi mi teraz z pyśka! Od ucha do ucha. Nie mogę się tylko doczekać, aż je zobaczę na własne oczy. 
W tajemnicy jeszcze mam jedną szczęśliwą nowinę, jednak z tym muszę poczekać do dalszego rozwoju... 

Pozdrawiam z ciągle zachmurzonego La Rochelle!