wtorek, 17 lipca 2012

Pawie

Bardzo mi smutno, że nie mogę pisać tak często jak wcześniej. Zaczęłam swój staż w hotelu i jak wracam do domu, padam martwa. Codziennie udaje mi się jednak wydziergać kilka krzyżyków do Pawi. Postanowiłam, że przez te wakacje tylko one będą zaprzątać moją głowę. 

Tyle miałam przed Francją, nie pamiętam jak długą miałam przerwę... Gdzieś koło grudnia postawiłam ostatnie krzyżyki do pawi. 

A tyle mam na dzień dzisiejszy: 



Chciałam się jeszcze pochwalić mini zakupem w Auchanie. Mam w planie zrobić mały prezent mojej rodzince. Mam już nawet wybrany wzór. Zobaczymy jak mi pójdzie.  

niedziela, 8 lipca 2012

Po francusku

Wiem, że mnie dawno tu nie było... I bardzo za to przepraszam, ale zakręcona jestem w tej Francji. Codziennie od rana do południa miałam zajęcia z kursu językowego, a jak wracałam, to szybko prysznic, zadanie domowe, coś na ząb i na robótkowanie przed dużym obiadem o 20.00 miałam zaledwie 2,3h :)) Wiecie za co łapałam? Oczywiście, że za krzyżyki. Przebywam sporo czasu nad Pawiami. Jednak, żeby pokazać, czy cokolwiek przybyło trzeba troszkę przy tym posiedzieć. Lecz nie o tym chciałam pisać w tym pościku.
Przy pierwszych rozmowach z rodzinką, pochwaliłam się moją pasją do haftowania, a to za sprawą dwóch serwet leżących u mnie w pokoju, które mają motywy krzyżykowe. Dowiedziałam się, że V. (mamuśka) robi na drutach, a E. (córka) szydełkuje i szyje. Oprócz tego V. jest bibliotekarką, a wiem, że francuskie książki o haftach są interesujące. Zapytałam więc, czy znajdzie coś u siebie. Następnego dnia przyniosła mi kilka książeczek.

Najbardziej spodobała mi się książeczka z projektami na krzyżykowe zabawki dla dzieci, chyba w niedalekiej przyszłości sprawię sobie jakiegoś słodziaka z tej serii: 


Wczoraj jednak spotkało mnie jeszcze większe szczęście ze strony V. Sąsiadka dwa domy dalej też jest zakręcona na punkcie rękodzieła. A ponieważ, wszyscy już o mnie w okolicy wiedzą, zaproponowała, że pożyczy swoje zbiory gazetek na 3 tygodnie do oglądnięcia! Jak zobaczyłam 3 stosy gazet zaniemówiłam. V. wybrała jeden stos dla mnie z krzyżykami, reszta jest raczej o drutach i szydełku. Ale i tak je wszystkie przeglądnę.  







A tu na koniec mały dowód, że krzyżykuję, jak tylko moja kicia mi nie przeszkadza, czyt. towarzyszy:


         We wtorek zaczynam staż w hotelu Ibis. Mam lekkiego stresika. Buziaki :) 
P.S. Jest tyle zabaw, konkursów na które chciałabym się tak bardzo zapisać, ale jestem świadoma, że zawałę, bo tak mało przy krzyżykach siedzę  :(  i się trochę z tego powodu smucę :))